W wielu miejscach w przestrzeni publicznej, najróżniejsze gabinety, restauracje czy jakiekolwiek miejsca przylepiają sobie określenia LGBT-friendly, autistic-friendly, child-friendly, senior-friendly, vegan-friendly. Ale w tym wszystkim chyba zapominamy, żeby być po prostu human-friendly….
Janusz Korczak całą swoją naukę o pedagogice opierał na jednym zdaniu – Nie ma dzieci – są ludzie. Zaś Nie ma kaleki – jest człowiek to słynna dewiza Marii Grzegorzewskiej, twórczyni polskiej pedagogiki specjalnej. Czy jako ludzie potrzebujemy przypominania o oczywistościach? O tym, że wśród ludzi nie ma pod-ludzi czy nad-ludzi? Już jeden niespełniony malarz z charakterystycznym wąsem wpadł na ten pomył w pierwszej połowie XX wieku.
Im więcej tworzymy etykietek i haseł o inkluzywności, tym częściej zapominamy o ich najprostszym fundamencie człowieczeństwa – byciu człowiekiem. Nie ważne we co wierzy, nie ważne co ma na talerzu, nie ważne od jakiej cyfry zaczyna się jego PESEL, jakiej jest narodowości, z kim spędza noc czy jaką liczbę wskazuje waga osoby, która na niej stoi. Całą mowę o inkluzywności można wyrzucić na śmietnik, jeżeli w mowie o ładnych określeniach zapomnimy o najważniejszym – człowieku.
Bo można mówić o różnorodności, a jednocześnie traktować ludzi z wyższością. Można deklarować otwartość, a nie mieć cierpliwości dla dziecka czy tej osoby o kuli co wolniej wchodzi po schodach. Można walczyć z dyskryminacją, a z pogardą odnosić się do osoby starszej, ubogiej czy z niepełnosprawnością, a do tego splunąć na widok tej pary gejów spod 3. Można znać cały słownik poprawnych określeń i jednocześnie zapomnieć o… byciu człowiekiem.
Coraz częściej sprawdzianem człowieczeństwa staje się to, czy używamy właściwego hashtagu albo odpowiedniej etykiety. Tymczasem prawdziwym sprawdzianem jest to, jak zachowujemy się wtedy, gdy nikt nie patrzy: czy potrafimy okazać szacunek, wysłuchać drugiego człowieka, nie poniżyć go i nie odebrać mu godności.
Bo fundament jest prosty i nie wymaga żadnych dopisków. Zanim ktoś stanie się przedstawicielem jakiejkolwiek grupy, jest po prostu człowiekiem. A jeśli nauczymy się szanować człowieka, wszystkie pozostałe przymiotniki przestaną być najważniejsze.
Sama nie jestem święta, ale świętej nie udaje.
Mam świadomość, że jak Ktoś rozdawał wzrost to ja stałam w kolejce po niewyparzoną gębę.
Dlatego to przypomnienie również dla mnie…
Nie musimy być LGBT-friendly.
Nie musimy być child-friendly.
Nie musimy być senior-friendly.
Nie musimy wymyślać kolejnych etykiet z angielskim dopiskiem, żeby udowodnić, że jesteśmy przyzwoici.
Nie potrzebujemy, żadnej religii czy ideologii, żeby być przyzwoitym.
Wystarczy w człowieku zobaczyć po prostu człowieka…
Bądźmy po prostu human-friendly.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz